swiecie, uczyła sie ¿eglowac na zatoce, chodziła na bale i

paranoi. Rozwa¿ała wprawdzie mo¿liwosc, ¿e ktos usiłuje
dezaprobata na kieliszek z resztka wina, ale na tym zakonczyła
kobiety, która wslizgiwała sie pod zmieta kołdre w przytulnym
W ciemnosci rozległ sie pisk hamulców. Za blisko.
porsche i, ciągle zerkając na zegarek, pokonywała ulice Bad Luck szybko jak błyskawica, której pojawienie się
- Odrobiłem prace domowa.
kapelusz. Włosy, obciete podobnie jak u Kylie, otaczały jej
Dwa dni pózniej Marla szykowała sie do opuszczenia
- Wszystkiego.
- Nie, kolacji nigdy nie podajemy przed ósma. Ale pani
2
Alex wzruszył ramionami i spojrzał w strone morza.
- Czyżby? - W jego głosie zabrzmiało szydercze niedowierzanie.
- Jestes pewna?

- Nic ci nie jestem winna - odparła głuchym głosem, chociaż po raz pierwszy od ataku Rossa coś poczuła, jakby

- Kto panu zapłacił?
chwile, czekajac, a¿ ktos znowu wezwie zagoniona
pobycie w mieście. Ale musiała zaryzykować.

- Przestraszyłas mnie smiertelnie!

- Ojciec zasypywał cie prezentami - stwierdził Alex.
¿yrandola jego oczy wydawały sie ciemniejsze. - Mo¿e ich
smetne, zeschłe badyle. Dom był pusty. Marle przebiegł

rączkami.

Musisz tylko na niego wpaść.
porządnie działać mu na nerwy. Popatrzył na nią ze złością. Nawet nie drgnęła jej powieka.
zapach jakiejś ostrej potrawy z chili i kminkiem. Shepowi zaburczało w żołądku. Wyciągnął puszkę Copenhagen,